Latifa
Mały oczywiście pyta… Pyta,
kiedy wrócimy do domu.
A ja jakoś mówię, podobno nasz
dom zabrano do nieba. Nie wiem,
co mnie wtedy naszło. Mówię:
on był taki dobry dla nas, Alimie,
że nie mógł dłużej stać
na ziemi jak wszystkie inne domy.
I tyle było w nim miłości,
tyle warstw miłości
położyliśmy na podłodze, na drzwiach,
ramach okien
i kiedy tylko stara miłość się złuszczała,
kładliśmy nową, jeszcze staranniej
i szczodrzej, jeszcze bielszą i brunatniejszą
kładliśmy miłość. I miłość koloru kości
słoniowej, chociaż dziadek mówił, że to nie miłość,
tylko takie dziecięce zabawy. Bo do barwy miłości
powinno wystarczyć jedno słowo.
To wszystko mówię sobie w myślach, a małemu tylko
odpowiadam: tak, i z okien
teraz będzie widać samo tylko niebo.
I anioły widać.
Tylko w domu – nikogo.
Bo ludziom żywym nie wolno aniołów oglądać.
źródło: Wakat
9.09.2026