dziwne wiersze
zaloguj się

Naila

A następnego dnia o świtaniu
wychodziłam z domu i na bramie
zobaczyłam znak.
Nastolatek… jakby ręką nastolatka, który w nocy
wracał do domu zły, z zaciśniętymi zębami.
A co – może i nastolatek. Może któryś
ze znajomych mojego młodszego,
co pętają się to tu, to tam, węszą,
przymierzają do siebie życie
jak ubrania z cudzej szafy.
Skądś
dokładnie wiedział, kim jesteśmy. Dwanaście,
trzynaście lat – oni w tym wieku już umieją
podać cenę swojej złości.
Kiedy wycierałam, ktoś przemykał za moimi plecami.
Rozwidniało się anemicznie, jak to
bywa w marcu. A potem
wyjrzał ojciec i powiedział: Nie wycieraj tego, Nailo.
Oni przyjdą tej nocy – odpowiedziałam – to
samobójstwo.
Bać się ich to jest samobójstwo – ojciec wyszedł
z werandy na słońce, jeszcze mętne
jak woda zburzona wędkami i
odwrócił się do mnie twarzą
pełną
głębokich, niezmywalnych znaków,
z którymi już można obejść się bez wyjaśnień,
z którymi już można tylko stać jak
ociosany przez fale kamień
i patrzeć, jak w tobie nie na długo już zagnieżdżają się mewy,
jak wędkarze przychodzą, zjadają przyniesione z domu
i wracają,
nie złapawszy jednak niczego.
marzec 2014
tłum. Aneta Kamińska

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy