o lotnictwie wrześniowym i wietrznej partyzantce
Ale Twa powszechna łaska, Panie wieczny,
by cień światła Twojego, ten to blask słoneczny,
chociaj rzeczy oświeca jednako poddane,
same promieni czyste i polerowane
(Mikołaj Sęp-Szarzyński)
1.
interpretując niebo z wrogą kaligrafią
lotnictwa bombowego, pisał jeden: miasto,
nad którym przeleciał cmentarz. powtarzał się, aż
po wielu latach krtań mu wyłuskali,
aby zamilczał. teraz świst gra w opustoszałym
gardle, świst nad warszawą, nad londynem, dreznem.
i niebu rosną skrzydła z łamanym symbolem
słońca, raptem luftwaffe, lot nurkowy, piana
w ustach, bezy chmur naokoło lotnika. odblaski
na owalu kabiny, czerwone, nad płonącym
półmiskiem ziemi.
2.
drugi, dawno, pisał
o łasce, której cieniem jest słońce. jak spada
z brzękiem na lśniący pancerz duszy. który odbija. na
jej lustro, które pęka. na blachy kadłuba,
które z bliska są cienkim naskórkiem w pełnym słońcu
jedenastego września. łuską powietrznej ryby.
3.
trzecich było za mało.
w samolotach o nazwach
ciężkich, lądowych zwierząt,
w skórzanych kurtkach,
nie mogli
udowodnić, że kraj ma niebo. lecz płonęli
pod własnym słońcem.
4.
czwarty wolał konkretną
sztukę materii: rzucał samolotami
w przeszklone wieże zamorskiej stolicy
dziesięć lat temu. i skruszyły się,
kielichy pod aukcyjnym młotkiem, a mocarstwo
wyczerpało toasty.
5.
startuje się w rocznicę,
a w głowie bagaż:
grzmot bombardowania,
gardło gąsiorowskiego,
składające się
do lotu w ziemię wieże,
w gazecie artykuł
o kapitalistycznych wzorcach wertykalnej
redystrybucji światła. co do motta, patrz: motto.
6.
i jak to przetłumaczyć na wiek całkiem innej
gradacji blasku,
gdy pod wygaszonym
niebem widać po ciemku szklane wysypiska
i się pamięta, że samolot ma kształt
wyłamany do wiatru: aerodynamicznego
krzyża.
zdatny, by zmiażdżyć, co jeszcze próbuje
jarzyć się. a naprzeciw stoi tylko to
nic materialne:
ruch oporu powietrza.
źródło: Wakat
9.09.2026