dziwne wiersze
zaloguj się

Obudowy aparatów

pod wieczór jeziora oddawały ciepło.
zaraz obok akwarium, które rozbiła mi siostra.
teraz spalanie, preparaty w gabinecie ojca.
ostrzyłem nóż i zabijałem ryby.
sąsiadka z góry co rano mówiła – bóg daje.
podglądałem ją, kiedy chodziła się kąpać.
nagradzano tych, którzy byli cicho,
bo coś już zaczynało węszyć.
do ich kroku ćwiczyliśmy oddech.
pośród drgań, rozkładów jazdy w nieładzie,
wykluwał się wtedy porządek, tamten chłopczyk
z zamkniętymi ustami ze zdjęcia.

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy