Muł albo lament pierwszy
Niech tak będzie, że oto jestem mułem pośrodku tej równiny.
I doskonały jest ruch połyskującego niebiesko lemiesza, którym
odkrawasz moją pustynię od pastwisk gdzie prawowierne stada
nie złorzeczą i są tobie poddane. Nie wznoszę oczu w oczekiwaniu
na deszcz. Jedyne co potrafię, to tkwić z boku krajobrazu jak gwóźdź,
zwierzę suche niczym obol, pęd dzikiego krzewu pielęgnowanego
i porzuconego przez istotę o imieniu Noemi. Nie chcę winić nikogo
za radioaktywny opad wiosną, łykanie polopiryny S z własną żółcią.
Rozeszły się linie życia, zeszły się struny światła i usłyszałem siebie:
jestem wolny jak ścięty pień i mój na własność jest suchy step wokół.
A odpowiadał mi delikatny powiew wśród suchorostów: aż przyjdzie
wiatr i ogień po horyzont. Na pewno.
źródło: Wakat
9.09.2026