Recyckling albo lament drugi
Niech tak będzie, tor pomiędzy polami i gwizd lokomotywy jakby tętniak
pękał. Myślę, że większość zwierząt przeżyła – mówi dziewczynka pewna
siebie, z myślą niezmąconą tym, co się dzieje ze zwierzętami, gdy woda
zalewa wszystko. Jeszcze nie wie, że potem przychodzą faceci w gumowych
roboczych fartuchach i dają ci do ręki nóż, żebyś skończył to, co zacząłeś.
w błocie wiją się wiersze załączone do czasopisma w formie zwartej.
Z folią nie przyjmujemy państwa do stalowego kontenera – mówi jeden
i potrząsając nożem w wyciągniętej ręce powtarza ciągle – Da się? Da się?
Rozumiem, że nikt nie chce sobie brudzić rąk ostatnim aktem za ogrodzeniem
z drutu kolczastego. Za rogiem czekają bezlitosne wózki widłowe. Wstępny
etap powrotu do punktu wyjścia, kiedy w głowie się jeszcze nie mieści,
że nie należy się do większości zwierząt, która przeżyła. No weźmie pan,
sam tego nie będę przecież robił, no, da się? Żebyś wiedział cieciu,
zupełnie nie da się odciąć od życia,
od wycia.
źródło: Wakat
9.09.2026