KARMA DLA OWADÓW
wynoszą po nim meble.
teraz całe osiedle
patrzy na smutek forniru.
a przecież fornir
wreszcie jest wolny.
w objęciach dłoni,
które mocują się z klejem.
w szturchnięciach desek,
podczas delikatnego zraszania psim moczem.
teraz, gdy patrzą na sklejkę,
która odchodzi z nowymi właścicielami,
przypomina im się kadaweryna, a raczej fakt,
że tkwi ona również w męskim nasieniu.
aż ciepło robi się na sercu
na widok wybiegu dla jurnych prusaków.
pomiędzy resztkami, ząbkami szafki kuchennej.
wynoszą po nim meble,
jego metraż się rozlewa.
jego sufit wchłania Stratusy.
jego piwnica mięknie, nasiąka mżawką.
na połaciach wykwitają miejsca
zamieszkania. kopyta się ciągną, i ciągną,
źródło: Wakat
o źródle i prawach
na licencji
Tekst dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL).
9.09.2026