WĘDREC NOCNY, MĘDREC RANNY, ŚLEPAK
Ochroniarz i jego parter,
ekspedient z dystrybutorem.
Samotna koordynatorka ruchu
przejezdnych ulic Phenianu.
I białe gołębie na szwach.
Syczy ich sen. Odkąd pamiętam,
Gdynia nie miała nigdy nocnych
przechodniów. Czekam do rana.
Rankiem pod biurowczykiem
co każdą godzinkę gromadzi się
wielkie ryzyko wystąpień choroby
płuc, a w szczególności raczka.
Godzinki odchodzą. Przychodzi piąta.
Przecznicę dalej już szwęda się rakarz.
Czekanie z czekanem. Pukają drzwi.
Posłuchaj, jak skrobie. Parkuje kar od tyłu.
Ekspedient przykrywa dystrybutory.
Ruch milknie. Sygnalizacja pracuje.
Gzymsy chowają ostatnie gołębie.
Ochroniarz wraca do swojego partera.
źródło: Wakat
o źródle i prawach
na licencji
Tekst dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL).
9.09.2026