dziwne wiersze
zaloguj się

WIELKIE ZASIEKI

trzęsawiska
i trzęsące się
osuwiska,
do zobaczenia za 30 sekund
lub 7000 lat.
Elektryczny gołąb
Poczuł swąd palonych kłączy ziemniaków.
W szczerym polu przyczepa pełna kartofli.
Prasmród.
2.
Jestem kukłem pod heblem losu,
Ramzes jest z Rydułtów,
czeka go prelekcja połączona z projekcją i dyskusją,
w swądzie palonych kłączy kartofli.
Powiatowa oligarchia podobna do kwadratu
kukurydzy w szczerym polu,
nocą, nagle,
w podróży pieszej z Rybnika do Gliwic
nocą, nagle
te 25 km. Staje się wybawieniem
w oślepiającym blasku halogenów we mgle,
gdy dookoła ciemność
nad ciemności.
Grunt to grunt pod stopami.
Na plecach stelaż ze świateł samochodów,
a w pamięci plac pełen urzędów,
których nazw zaistnienie we frazie
byłoby czymś przykrym dla ucha,
podczas gdy egzystencjalna nieważkość
wypełnia każdą komórkę ciała –
– drewna właściwie. Mówiono:
– Popatrz, koleś miał zeskoczyć
   ze stratosfery i jest o tym
   od wczoraj w Wikipedii!
3.
Usłyszałem wokal
z Nowej Aleksandrii,
beznadziejny. Kukurydza,
w liczbie trzynastu kolb,
okupuje oczy przy wejściu
do maciupeńkiej kuchni.
W szklance LUBUSKI
((GIN) NIGDY?), która,
idąc ku górze od „kwadra
towego” dna, zaokrągla
się u ust (do resztek
herbaty imbir i cynamon),
tańczy łyżeczka o
kunsztownych, finezyjnych
zdobieniach, od nasady
po uchwyt, a la akant,
napis, zatarty, czy to
czcionka latyńska, czy по
đóńńęčé, lecz stukot tej
łyżeczki, ni to kopyta
końskie, ni to element
perkusji, to nie była
ręka, ona sama tak –
   – a na wokalach
     Siwy i Adala? –
4. paw wśród ludzi
T
shirt, shit, fuck, kde
zmarzliny, świat
wypadłszy z obrotów jaźni,
ocknął się, miało być, że
pierwsza fraza jak szczyt konopi, a
to, co poniżej, niech się płoży,
położy, aż kiedy przyjdą trudne dni-i
i osy latają coraz niżej, piesek
biegł i szarpnął kłem o jeans, by
być z ludźmi i mieć wątpliwości.

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy