dziwne wiersze
zaloguj się

ANALEMMA

[autoremix]
*
tęcza rdzewieje w deszczu
koty wyłażą na progi domów jak ślimaki
ta ulica zawsze trzymała się z daleka od miasta
(w tym mieście śródmieście leży na przedmieściu –
             na peryferiach)
Obieżyświat Zawalidroga i speleolog Powsinoga wchodzą do baru.
różowożółty rynek jest zielononiebieski –
          wszystkie kałuże odbijają tę samą chmurę
jeździ na łyżworolkach z przytwierdzoną do pasa tacą
          na której buduje domek z kart
idę na rynek z koszem na przepych
wypływam i nurkuję w pagórek
na horyzoncie wieżowiec podtrzymuje altostratus
za rynkiem cmentarz
za cmentarzem plaża – w plaży przepaść
dla ochłody zziajani plażowicze zanurzają się w przepaści
katarynka wkręca nas do złej piosenki
szczwół barszcz szczwoligorz szparzyca gorysz
Kochani, w idealnie ostrym bezwietrzu etezje! oroshi! banguio!
                   gregale! xalok!
z chmury dada pada deszcz dada
gra orkiestra wojskowa Godotów z Godotowa
Najlepsze najlepszości z podróży po Andailuzji!
Obieżyświat Zawalidroga i speleolog Powsinoga wychodzą z baru.
*
siedzę tu już rok wpatrując się w słońce –
                na niebie widzę analemmy
nieopatrznie poruszyłem twoje delikatne włoski, cierpienie –
                   i teraz cierpię

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy