dziwne wiersze
zaloguj się

cukiernia Wieliczka

                                                      spotkajmy się
w cukierni Wieliczka – zaproponował.
cukiernię Wieliczka to ja mam na co dzień, w domu,
już od lat – miałam (lakonicznie) odburknąć,
ale ugryzłam się w język: dobrze, jutro o trzeciej.
więc następnego dnia o trzeciej dziesięć siedziałam
na kruchym krzesełeczku w sali o mdło śnieżno-
sinobladoróżowych ścianach, topiąc kostkę
cukru w kawie Żona Lota, zdrapując łyżeczką
z talerzyka resztki ciastka z solą-pudrem
i cytrynowokokosową pianką.
zwierzenia, pocałunki, (gorzkie) żale, łzy?
nic z tych rzeczy: lekka swobodna rozmowa
pół żartem, ćwierć na niby, ślizgająca się
po powierzchni niczym surfingowa deska.
o czwartej dziewiętnaście stwierdził: miło było –
i z hałasem wessał z dna szklanki przez słomkę
ostatnią kroplę lemoniady Bałtyk.

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy