kochani [kiepska baletnica]
never say never ‘cause it’s never ‘never’ –
Yoko Ono, Bad Dancer
nie pomyl zjawy z jawą.
nie zamień miejscami: zjawy ze snu i zjawy z jawy.
na łące złocieni zło cieni i łaski złotych blasków:
kim jesteś dziś, kim nie byłeś w poniedziałek?
czy łatwiej odróżnić jabłko od gruszki, czy kota od psa?
co widzi papuga w czapce niewidce, patrząc w krzywe lustro?
kochani – całuję, gram z pogodą w okręty,
wilki wyją, fontanny śmieją się i płaczą.
kochani, ktoś na pewno wygra mecz tenisowy –
choć tak bardzo chciałbyś, żeby był remis.
nasz spis byłych kochanków i kochanek,
nasz sen o niebyłych kochankach i kochankach:
nigdy nie mów nigdy bo nigdy nie jest nigdy.
w nocy łóżko zrzuciło go – samo uniosło się,
potem spadło mu na głowę:
nigdy nie mów nigdy bo „nigdy” nigdy nie ma.
do widzenia. do widzimisię.
w sianie na wierzbie rośnie gruszka w cieście.
gra orkiestra wojskowa
Godotów z Godotowa.
poeta klnie jak szewc, który nie ma pewności,
czy kiedykolwiek uszyje kolejną parę butów.
wiersz wychodzi z domu i wraca
do baru i mówi: stawiam wszystkim.
kochani, być na wagarach i pisać wiersz –
nowy wiersz o niczym innym:
ty i ten twój staroświecki futuryzm!
kochani – mam taką słabość, że na pytanie wprost
zawsze odpowiadam wprost – ale tym razem
nie ulegnę mojej słabości i nie odpowiem.
źródło: Wakat
9.09.2026