Zeznanie
Nie mogę zapewnić, że mówię o prawdzie,
ale doszło do desperacji; widzę przez piksele,
jak kremowe aktorki nakładają makijaż na kartki
i tłumaczą kamerze ruchy swoich rąk,
a reżyser sprawdza, gdzie w rytuale jest
miejsce na trochę prywaty. Widzę całe instytucje,
które nagle okazały się ludźmi, z imionami,
nazwiskami, kontami, dokumentami, a nawet
ze spoconą twarzą, która zapewnia i uspokaja
sentencjami powtarzanymi w głośnikach
wzorowanych na muszych oczach. Zapisujemy je
na amuletach, chowanych za uchem, pod
kością – co z tego, że kłamstwa, jeśli wspólne?
Co z tego, jeśli jest na czym wiarę zawiesić,
gdy wreszcie ma ona sens, choć nie ma znaczenia.
Jestem z pokolenia, które jeszcze nie wie, że
będzie kłócić się ze sobą o mitologię,
o kolor dymu z pożarów.
Tak konstruujemy sobie realia
tuż przed wyschnięciem cieśniny Ormuz.
źródło: Wakat
9.09.2026