Najeźdźcy
Któremu z oczu dobrze
patrzy ziemia, oblepiona
krowiakiem, siewna
i brzemienna, ostukana stopami
z wżartą w ich dna dną,
kiedy przychodzi po mnie
zawężonym do czasu,
krótszym od splunięcia,
odległym jak diakryty
wymarłych języków,
aby postawić wszystko
na niedoszkloną taflę, lustro
o jednej tylko stronie,
po której oto właśnie
pojawia się na chwilę
i za chwilę znika,
zabiera mnie, by oddać
nie wiadomo komu
miejsce po moim trupie
świecące ciemnością,
powtarzające ciszę
jak bezludny dom,
do którego nie wrócę,
bo już nie mam skąd.
źródło: Wakat
9.09.2026