Ballady Praskie, czyli non-fiction sprzed kawiarni Stół Powszechny
Dziś zabrali Panią Danusię w złotym kocu
Wyglądała jakby leciała w kosmos z Althamerem
Nie mogła wrócić do mieszkania na Rybnej
Zajęli je Bolszewicy z Radia Maryja
Zanim poleciała z pogotowiem zrobiła kupę
którą sprzątnąłem
Pani Danusia lubiła pić szampana i dawać prezenty
Dostałem od niej różową torebkę i kubek w kwiatki
Pieniądze trzymała mocno Chwilówki brała lekko
Panie Tomku kupi pan sobie bombonierkę
I wciskała mi sto złotych
Czekałem na pogotowie ze Strażą Miejską
Zawsze chętnie zawiozą osobę bez domu do schroniska
Raz nawet zawieźli 100 km za Warszawę To była delegacja
Pani Danusi nie znali ale znała ją Opieka Społeczna
Ta pani dostanie miejsce w domu opieki Jest pierwsza na liście
Jak tylko ktoś umrze to może się wprowadzać
Jak już mówiłem dziś zabrali Panią Danusię spod kawiarni
Przewróciła się i bolała ją noga
Miała jechać do schroniska na Żytniej a poleciała do szpitala
Strażnicy Miejscy byli mili i nie lubili kościoła
Schronisko na Żytniej to ośrodek Caritasu
Pani Danusi Należy Się Opieka Społeczna
źródło: Wakat
9.09.2026