gdy (morze chodzi po kręgach węsząc)
bajki zaczynają i wygrywają (nie wątpią w to) gdy próbujemy zapanować nad
sobą rozpływając się w języku w tańcu w pocałunku w równowadze w podróży
w zrozumieniu <…> nie ma wygranych w gęstwinie torów utknął gruby trzmiel pamięć
kasztanów (te pływające miny-jeże) igły zmieniają kurs gdy z wiatrem przybyły
fragmenty ogłoszeń (numery telefonu już oderwane <…> żniwa zakończone)
na dziedziniec meczetu weszła wycieczka z czarnego morza plusk rzeczy i wydarzeń
z dzieciństwa samolot ląduje dokładnie <…> idzie krew z nosa w góry (robi częste przerwy
z tego co wpadnie pod rękę ze współczucia dla braci mniejszych <…> cicho gdy
zdążyły wrócić po zmroku słowa pioruny kuliste turlają się w buzi duże paciorki z waty
wygodne podczas udzielenia pierwszej pomocy przy postrzale gdy oknom krokom
powietrza nie starcza spazm nerwu na twarzy odebrany za wesołość w muzeum met
kiedy skręcamy się w rurkę (nadmiar wilgoci?) przystanki połączone przewodami
trzęsieniem ziemi paznokciem wrzątkiem (pachnie świeżym czasopismem wejściem
dopiero co wyłowionym z zatemperowanego kanału) skrzydłami topolą (powoli gromadzi
światło roślinne przenoszą z miejsca na miejsce ustawiają w nieduże stogi między
wodociągami i stertą troskliwych komarów nad czarką zarytą) coś dzieje się
między korzeniami kier (chodzą siostry łosia dmuchają na herbatę) między wdechem
turysty koniczyny a wydechem strażaka w łatwopalnej pieśni z górskich gruzińskich osad
gdy za ostrym zakręcie jutra los stanął na palce (by znaleźć się wyżej) sprawdza smak
wysokości <…> patrzy (ze sprzeciwem) przez palce <…> świta
źródło: Wakat
9.09.2026