2.
Ciotylla 500 rozprzestrzeniła spadochrony obite skórą wszetecznej kozy w całej Polsce. Od 1987 roku wyrabia sobie najlepszą opinię siadaczy spadochronowych, nigdy nie wygwizdanych przez społeczeństwo karmiące się widowiskiem. Spadochrony te od zawsze przechowywane były w schronach termicznych, o nachyleniu zbiorczym obwodu sprzętowego.
Zawsze można liczyć na Ciotyllę, ona nie zawiedzie. Do ekipy tej figury polskiej sportsmenki firmowej można dołączać co roku, trzeba tylko wydrążyć w sobie siłę w udach i korę mózgową natrzeć zimnym wiatrem (najlepszy jest do zbierania na przełomie stycznia/lutego). Wszystkie zgłoszenia zostają odczytane na uroczystej gali komisji ciotyllowej. O decyzji przyjęcia decyduje zarząd wszech-wypięcia i wszech-uginania z Petersonem Chybsem na czele (poznacie go po czerwonej twarzy). Nie warto się zniechęcać i śmiało należy aplikować. Do wygrania są odznaczenia Ciotylli, która w ramach nieprzyjęcia wysyła je do domów przegrańczych.
źródło: Wakat
9.09.2026