moje psy byłyby świetnymi telemarketerami
mogłyby też pracować pro bono w PZU
(z beznadziejną, ale wciąż żywą wiarą,
że teraz już na pewno sprzedadzą
życiówkę z planem emerytalnym).
ich wiara, jak samonapędzające się perpetuum mobile
doprowadziłaby zapewne do tego,
że gryząc własny ogon, zmieniłyby
kierunek obrotu ziemi.
mój młody kot biega za laserem po ścianach.
starszy zaś (leniwie przeżuwając tuńczyka za sześć złotych polskich)
patrzy na to wszystko z powątpiewaniem
godnym stałego klienta chwilówek.
źródło: Wakat
9.09.2026