Pokój 221
Wchodząc do pokoju widzę tu osad dnia
którego nie mogłam znaleźć
Za
oknem
dachy są bielsze niż niebo
w tej muzyce bez pamięci
żaden motyw nie zdarza się dwa razy
i nic
się nie zaciera
Właściwie nie śnieg
tylko plamki dryfujące w smugach między ujęciami
końcowa obróbka zdjęcia albo wstęp
do gestu powtórzony w ciele
serią eksplozji na stykach
neuronów
połączonych w sieci
jedno imię zachodzi
na drugie
i płowieje, kiedy niebo
na moment uziemione
pogniecione
rwie się przy tym i żółknie
źródło: Wakat
9.09.2026