W lesie Gwydyr
między białymi drzewami bez słowa
wyraźnieją krawędzie i wzgórza
tym odleglejsze im większy
łapie mróz pod pióropuszami
z wody krajobrazy parują
w ustach zasłaniając drogę
tupiesz, żeby sprawdzić lód ciężar
naszych ciał starczy za miarę życia i echo
wędruje od brzegu do brzegu
jeziora gdzie latem występują ważki
oraz upały są czymś, czego teraz nawet
nie pamiętam wołamy do naszych
cieni puszczamy kamienie po wodzie
poukładani w siatkach z molekuł
znowu razem aż to popęka
ja mogę robić niebezpieczniejsze rzeczy
samym wzrokiem lub rozłupać grunt
bez wysiłku spadamy
na mech w tundrze skala kurczy się
do odcisków skóry pazurów na lodzie
który na razie trzyma.
źródło: Wakat
9.09.2026