***
Granica pomiędzy naszymi państwami jest jak tłusta linia między teorią a praktyką.
A my beztrosko tkwimy w pęknięciach, w papierowych budkach z papierowymi strażnikami,
papierowymi ludzikami, papierowym statkiem na papierowej wodzie (cło nieuregulowane).
Forma czeka aż wypełni ją mięsisty język, który przyniesie inne czasy, własne rodzaje,
pikantniejszy klimat. A my jesteśmy jak rury, w których zamarzła woda.
Wiosna okrutnie się spóźnia w tym roku.
Oznaczamy granicę linią przerywaną półgębkami, pocałunkami złożonymi
na mocno zaciśniętych wargach.
źródło: Wakat
9.09.2026