Ranek
dziwnie czas jak przechera na drobne się rozmienia miast rachować w skupieniu sekundy i godziny to plącze zwodzi mataczy na opak los odmienia misternie między nami snuje nić pajęczyny…
4 tygodnie temu
dziwnie czas jak przechera na drobne się rozmienia miast rachować w skupieniu sekundy i godziny to plącze zwodzi mataczy na opak los odmienia misternie między nami snuje nić pajęczyny…
4 tygodnie temu
wczoraj czas się skończył znienacka i cicho gdzieś nagle zniknęły schody wprost do ciebie rozległ się złowrogi choć bezdźwięczny chichot i umrzeć chce wszystko dlaczego sam nie wiem…
4 tygodnie temu
nikt mnie nie uczył jak żyć ani też jak umierać nie pomyślano o tym rzucony codzienności jakoś pierwsze zmęczyłem nad drugim ślęczę teraz i boję się czy zdążę czas wiecznie rzuca kośćmi…
4 tygodnie temu
to zdarzyło się nagle bez nijakiej przyczyny zachód słońca nas przywiódł nie dał na siebie czekać wraz z nim wyostrza tchnienia bryza niosąc z daleka dnia co kończy się właśnie zda się całkiem niewinny…
4 tygodnie temu
przecież jednak nadeszła tak inna niż wszystkie które z dawna domykał obojętny ranek nic nie winnym ramiączkiem świec szalonym błyskiem zbudziliśmy do życia zda się zapomniane…
4 tygodnie temu
pośród chaosu spojrzeń bezładnie rzucanych powitań klejących od potu uścisków dłoni chłodu przygodnych pocałunków czeluści samotnych nocy jest jedno inne czułe spojrzenie zwilgotniałych oczu na powitanie dłoń tonąca w dłoni pocałunek noc które należą tylko do ciebie do nas
4 tygodnie temu
morze dziś w nocy spokojne nadzwyczaj jakby odgadło że tego nam trzeba wielki wóz stanął czas niebo rozlicza a ty mi przebacz uwolnij pęta by wyzwolić duszę twe jedno słowo a waży ogromnie szalę uczynków jest gotowe wzruszyć co złe zapomnij…
4 tygodnie temu