rzęsa
nad rzeką lustra przymierzam absurdy słońce grzmi za oknem przepaść goni w piętkę trawersuję przedpokój płynę kraulem przez fotel wstrząsam sól w cukierniczce rozkręcam piruet (pochowajcie ten wiersz na cmentarzu slalomów) dzień na łapu-capu kompulsja całuje kompulsję…
4 tygodnie temu


